Do klubu czy do kościoła? – czyli „Róbta co chceta” w wydaniu kleru i tzw. ludu Bożego.

kosciol_koncertOdkąd sięgam pamięcią do kościoła chodziło się modlić, a na dyskotekę tańczyć…Ale cóż to – nastała nowa era i lud Boży chce się bawić…A wiadomo przecież, że ludziom się nie odmawia , więc w myśl hasła Jurka Owsiaka „Róbta co chceta” – Róbta co chceta!!! – I to dosłownie:

  • Lud Boży chce się w piątki bawić ! – Proszę bardzo – teraz można w piątek wziąć ślub, wyprawić huczne wesele oraz do woli najeść się mięsnych przysmaków, nie zważając wcale na to, że piątek to dzień Męki Pańskiej. O ile samo zawarcie związku małżeńskiego w piątek nie jest niczym złym, to już huczne wesele i stoły zastawione mięsnymi potrawami uważam za przesadę. Naturalnie na tę okoliczność udzielana jest dyspensa przez proboszcza parafii, na terenie której odbywa się wesele. Zastanawia mnie tylko – po co? Dlaczego z powodu ludzkiej wygody, czy może dostępności sali weselnej ludzie rezygnują z pamięci o tym, że właśnie w piątek umarł na krzyżu nasz Pan i Zbawca Jezus Chrystus?
  • Dlaczego coraz częściej w długi weekend biskupi wydają dyspensę i w piątek – jak gdyby nigdy nic – katolicy mogą sobie grillować. Jakże by to być mogło, żeby tak sobie czegoś odmawiać – karkóweczki, kiełbaski?…A niby z jakiego powodu? Zastanawia mnie czy taki liberalizm po pierwsze podoba się Panu Bogu, a po drugie jest dobry dla człowieka, który swoje pragnienia stawia jako priorytet i nie chce podjąć się nawet tak niewielkich wyrzeczeń jak rezygnacja z mięsnych potraw w dniu Męki Pańskiej.
  • Ludzie chcą być zdrowi i w dobrym nastroju , a przy tym dobrze się zabawić! – Ależ proszę bardzo – wszyscy którzy chcą się dobrze poczuć lub doznać „uzdrowienia” muszą się koniecznie wybrać na jakieś charyzmatyczne wydarzenie… A tam już wszystko jest możliwe , włącznie z „duchowym orgazmem” . Nie ważne jakie farmazony lecą z ust tzw. charyzmatyka… Liczy się efekt…i to, że są wierni.
  • Lud Boży chce tańczyć! – Ależ proszę! Po co ludzie mają chodzić na dyskoteki – przecież kościół, w tym ołtarz z ustawionym nań Przenajświętszym Sakramentem – stoją i czekają! Półmrok, kolorowe światła, skoczna, rytmiczna muzyka…A na scenie…ups, przepraszam – na ołtarzu – tancerki!!! Prawdziwe tancerki! Miód, malina!.. I jest też zespół, który gra live…i afrykańskie bębny…A muzyka – wcale nie przypomina muzyki sakralnej. W sieci znalazłam występ taneczny wspólnoty „Mocni w Duchu” wykonany do utworu „Raduje się dusza ma” – na moje ucho brzmiało to jak cover Zorby i (o zgrozo!) występ ten miał miejsce na ołtarzu. Nie jestem w stanie ocenić tego inaczej, jak profanacja miejsca świętego… I pomyśleć, że jeszcze kilka lat temu jedyną osobą, która chciała urządzić w świątyni dyskotekę – był Jerzy Urban – znany fanatyczny antyklerykał. Miał podobno zamiar zamienić kościół w dyskotekę i agencję towarzyską. Oburzenie społeczne było wówczas bardzo wielkie – tak wielkie, że nawet UWAGA tvn-u zajmowała się tą sprawą…No cóż – jak widzę szatan uderzył z innej beczki…i niszczy Kościół od środka – poprzez dywersję i sabotaż. Czy mu na to pozwolimy?

Filotea

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.